38 lat temu odszedł do Pana Czcigodny Sługa Boży, Prymas Tysiąclecia, Kardynał Stefan Wyszyński. Na łamach „Niedzieli”, propagator kultu miłosierdzia Bożego, ks. Edmund Boniewicz SAC, kreśli następujący obraz Stefana Kardynała Wyszyńskiego: „Dostojeństwo i królewski niemal sposób bycia łączył z wielką ewangeliczną dobrocią, okazywaną każdemu na co dzień. Ujmujący, bezpośredni i pełen prostoty, dla wszystkich życzliwy” (Nr 01/ 2001).
Prymas Tysiąclecia nie tylko uwrażliwiał nas na prawdę i miłość, ale w czasie zaprogramowanej na szeroką skalę ateizacji Polski, dał nam autentyczny przykład, że nawet w dobie upadlania narodu, nie można przestać kochać drugiego człowieka. Dlatego zachęcał wszystkich do tego, by we wnętrzu swojego sumienia pozostali wierni prawdzie.
W czasie internowania w Stoczku Warmińskim, pod jakże wymowną datą, 24 grudnia 1953 r., znajdują się bardzo znamienne słowa: „Nie zmuszą mnie niczym do tego, bym ich nienawidził” („Zapiski więzienne”, Warszawa 2001, s. 159). Kochając tych, którzy Go nienawidzili, Ksiądz Prymas modlił się gorliwie nie tylko o nawrócenie swoich prześladowców, ale o triumf prawdy, w życiu nie tylko sprawcy i głównego zleceniodawcy swego uwięzienia – Bolesława Bieruta, ale przede wszystkim całego narodu.
Kardynał zwracał uwagę na konieczność bycia odważnym. Uczył nas, że odwaga powinna towarzyszyć nie tylko osobom, czy poszczególnym grupom społecznym, ale całemu społeczeństwu. Całe społeczeństwo, cały naród powinien zaangażować się w głoszenie prawdy i życie nią.

W Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie, 21 kwietnia 1974 r., mówił wprost, że obecnie dostrzega się „odnawiający głód ludzi prawdziwych. To znaczy żyjących w prawdzie i miłości”..
Prymas Tysiąclecia przypomina i nam, osobom żyjącym w XXI wieku, że ludzi mówiących prawdę nie trzeba zbyt wielu. W końcu sam Chrystus „wybrał niewielu do głoszenia prawdy. Tylko słów kłamstwa musi być dużo, bo kłamstwo jest detaliczne
i sklepikarskie. Zmienia się jak towar na półkach musi być ciągle nowe, musi mieć wiele sług, które wedle programu nauczą się go na dziś, na jutro, na miesiąc. Potem znowu będzie szkolenie na gwałt w innym kłamstwie, by oponować całą technikę zaprogramowanego kłamstwa trzeba wielu ludzi. Tak wielu ludzi nie trzeba by głosić prawdę. Ludzie znajdą, przyjdą z daleka by słów prawdy szukać, bo w ludziach jest naturalna tęsknota za prawdą” (M. Kindziuk, Dotknięcie Boga, Warszawa 2003, s.104).

Powiedzmy sobie szczerze, że testament pozostawiony nam przez Prymasa Tysiąclecia, jest lekcją, którą musimy jeszcze odrobić. W obecnej dobie, na wielu obszarach ludzkiego życia dostrzegamy upowszechnianie nieprawdy, którą zmienia się jak towar na półkach. W takiej rzeczywistości „człowiek roztropny ukrywa, to co ma powiedzenia. Po co się narażać?”
(S. Wyszyński, „Idzie nowych ludzi premię”, Poznań 2001, s. 245). A przecież Prymas wielokrotnie zachęcał nas do tego, by bez względu na wiek, w każdej sytuacji życiowej w swym postępowaniu wyraźnie wyartykułować na pierwszym planie naszych działań odwagę.
Dlatego nieustannie powtarzał nam, że „największym brakiem apostoła jest lęk”.

Artur Dąbrowski

AktualnościArtykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *