Ignorantia iuris nocet – Nieznajomość prawa szkodzi.


Tytułowa łacińska maksyma, obecna w prawie całej cywilizacji zachodniej od tysięcy już lat, podpowiada nam, że nikt i w żadnych okolicznościach nie może powoływać się na nieznajomość prawa. Często tak właśnie każdy z nas broniłby się przed konsekwencjami naruszenia jakiegoś z tysięcy kodeksowych artykułów obowiązyjących dziś w prawie polskim czy szerzej międzynarodowym. Przecież żaden człowiek nie jest w stanie znać wszystkich rozstrzygnięć i zmian legislacyjnych. Prawo tak szybko się zmienia i obejmuje coraz szersze aspekty naszego życia, że w głowie jednego człowieka nie jest w stanie zmieścić się ogrom nowych i starych przepisów.

Skutkiem takiego stanu jest to, że każdy człowiek, prędzej czy później, będzie miał do czynienia z uchybieniem względem prawa, własnym lub kogoś ze swoich bliskich. Nie można się jednak wówczas powoływać na brak wiedzy na temat prawnych obowiązków, ani też taka obrona nikogo nie uchroni prze konsekwencjami przewidzianymi w prawie. Co w takiej sytuacji począć? Jak się uchronić przed licznymi wykroczeniami na gruncie prawa?

Idealnego sposobu rzecz jasna nie ma. Możemy jednak zastosować przy podejmowaniu codziennych, życiowych decyzji kilka istotnych wskazówek. Po pierwsze pytać. Mając do podjęcia ważną decyzję, mamy prawo do informacji. Do tego, by ktoś nam w szczegółach wyjaśnił na czym polega konkretna usługa czy umowa. Jakie są jej konsekwencje zarówno czasowe jak i finansowe. Jakie obciążenia dodatkowe mogą nam zostać naliczone i czy są jakieś ważne obowiązki, których musimy dopilnować, aby nie zostać obciązonymi finansowymi karami czy też zerwaniem zawartej umowy.

Po drugie prostota umów. Im prostsza umowa tym lepsza. Czyli umowa, którą zawieramy powinniśmy móc spokojnie przeczytać i co jeszcze ważniejsze zrozumieć. Jeśli ktoś podsunie nam wzór umowy, która będzie miała kilkanaście stron i wiele różnych wariantów, wówczas trzeba być tym bardziej wyczulonym i ostrożnym. Lepiej nie podpisać takiej umowy, której nie rozumiemy, niż podpisać i pożniej nie móc się z niej w żaden sposób wyplątać.

Po trzecie daj sobie czas. Chodzi o to, żeby nie ulegać namowom osób, które naciskają na szybką decyzję i szybkie finalizowanie umowy i zobowiązania. To powinno każdego z nas mocno zastanowić, że człowiek, od którego mamy coś kupić lub podpisać z nim jakąś umowę tak bardzo, a często nawet natarczywie naciska na szybką decyzję. Podjęcie jakiegokolwiek zobowiązania, a zwłaszcze wtedy, gdy jest ono długotrwałe i kosztowne, wymaga czasu i gruntownego namysłu. Lepiej więc wziąć umowę do domu i przedyskutować jej zawarcie z bliskimi, rodziną, znajomymi czy nawet życzliwymi sąsiadami. Zawsze też dłuższy namysłu i tzw. „przespanie się z tematem” daje człowiekowi zupełnie inny ogląd sytuacji i sprawy.

I wreszcie po czwarte. Masz 14 dni na odstąpienie od umowy, którą zawierasz jako konsument. Bez kosztów i konsekwencji. Jeśli więc nawet podjęliśmy wątpliwą czy złą decyzję, czy zawarliśmy jakąkolwiek umowę, która po przemyśleniu, okazała się zbędna bądź szkodliwa, możemy spokojnie od niej odstąpić, unikając konsekwencji. Warunek jest jeden – trzeba być konsumentem. Znaczy to, że jako osoba fizyczna, dla siebie, na własne, osobiste potrzeby coś robimy, a naprzeciw siebie mamy specjalistę, jakąś firmę czy przedsiębiorstwo. Wówczas prawo chroni każdego konsumenta przez błędną decyzją i kosztownymi konsekwencjami.

W tych kilku wskazówkach widać wyraźnie, że nawet przy zawieraniu prostych, codziennych umów czy robienie zwyczajnych, domowych zakupów wymaga zdrowego rozsądku. Pewnie nigdy nie poznamy wszystkich ważnych norm prawnych, które nas dotyczą, ale jeśli będziemy korzystali na co dzień ze zdrowego rozsądku, on uchroni nas przed wieloma życiowymi błędami. Wprawdzie nieznajomość prawa szkodzi każdemu, ale stosując te kilka prostych zasad, możemy uniknąć wielu poważnych i kosztownych konsekwencji.

AktualnościArtykuły

Comments are disabled.